Menu

Jesteś tutaj:

10.12.2018 | Ostatni członek zarządu nie zrezygnuje już tak łatwo

Temat składania rezygnacji przez jedynego lub ostatniego członka zarządu w praktyce funkcjonowania spółek budził wiele wątpliwości. Aktualnie w ramach projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym toczą się prace w zakresie modyfikacji m.in. art. 202 oraz art. 369 k.s.h., mające wprowadzić nowe zasady składania rezygnacji przez członków zarządu.

W świetle obecnych przepisów każdy członek zarządu, tak więc również członek zarządu jednoosobowego, ostatni członek zarządu wieloosobowego lub wszyscy członkowie zarządu wieloosobowego rezygnujący jednocześnie, mogą złożyć oświadczenia o rezygnacji, które stają się skuteczne z chwilą doręczenia ich na adres spółki w sposób „umożliwiający podjęcie niezbędnych działań związanych z rezygnacją” [wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31 marca 2016 roku, sygn. akt: III CZP 89/15]. W praktyce oznacza to możliwość dostarczenia lub przesłania na adres spółki oświadczenia o rezygnacji z funkcji. Czy to dobre rozwiązanie? Z perspektywy rezygnującego z całą pewnością komfortowe. Z punktu widzenia samej spółki takie sytuacje są równoznaczne z ryzykiem postawienia podmiotu i jednocześnie całego jego otoczenia w bardzo trudnej sytuacji, brak zarządu de facto oznacza brak osób upoważnionych do reprezentacji, a więc idąc dalej – brak możliwości składania oświadczeń woli, udzielania pełnomocnictw, zawierania umów, reprezentowania spółki w sporach, przed sądami etc.

Jak ma to wyglądać po zmianie?

Jeśli w wyniku rezygnacji członka zarządu dochodziłoby do sytuacji, kiedy żaden mandat w zarządzie nie byłby faktycznie obsadzony, rezygnujący będzie musiał złożyć rezygnację wspólnikom, zwołując jednocześnie zgromadzenie wspólników, w czasie którego zostanie powzięta uchwała w sprawie powołania zarządu. W przypadku spółki akcyjnej rezygnacja trafi do rady nadzorczej i analogicznie jak wyżej – jeżeli żaden mandat nie jest obsadzony – rada nadzorcza powinna doprowadzić do powołania nowego zarządu.

Proponowany przepis przewiduje, że rezygnacja członka zarządu będzie skuteczna dopiero w dniu następującym po dniu, na który zwołano zgromadzenie wspólników lub odpowiednio walne zgromadzenie akcjonariuszy. Powyższe oznacza, iż przez okres od dnia zwołania zgromadzenia do dnia, na który zaplanowano jego zwołanie, członek zarządu będzie związany ze spółką okresem przejściowym, w trakcie którego w dalszym ciągu pełni swoją funkcję.

Podsumowując, nowelizacja przewiduje z jednej strony swoiste utrudnienia dla członków zarządu, z drugiej strony wydaje się porządkować obszar, który dotychczas rodził wątpliwości formalne i jednocześnie mógł paraliżować byt podmiotu. Dodatkowo, projektowana zmiana wydaje się być również kontynuacją polityki przeciwdziałania tzw. dryfującym spółkom [przypomnijmy: w pierwszej połowie br. wprowadzono obowiązek składania do akt rejestrowych w KRS adresów do korespondencji dedykowanych zarządowi oraz oświadczeń w zakresie danych adresowych osób uprawnionych do powoływania zarządu, mających na celu usprawnienie komunikacji]. Wspólnicy nie będą zaskakiwani decyzją o rezygnacji, a otrzymają dodatkowy czas, by zadbać o interes spółki i powołać dla niej nowy zarząd. Rozwiązanie nie powinno stanowić również nadmiernego utrudnienia dla samych członków zarządu, gdyż zobowiązani oni będą jedynie do podjęcia określonych, zależnych wyłącznie od nich, czynności, umożliwiających powołanie nowego zarządu. Nie wydaje się też, by nowe rozwiązanie miało być wyjątkowo uciążliwe dla rezygnujących, gdyż rezygnacja stanie się skuteczna po dniu, na który zostało zwołane zgromadzenie wspólników lub walne zgromadzenie, niezależnie od tego, czy to zgromadzenie odbędzie się.

Zaproponowane zmiany mają wejść w życie z pierwszym dniem roku 2019.